Zakres częstotliwości słyszalnych dźwięków przez ludzi wynosi od 20 Hz do 20 000 Hz. Dźwięki o częstotliwości niższej niż 20 Hz określane są infradźwiękami, te przekraczające górną granicę słyszalności – ultradźwiękami. Infradźwięki wydają np. wieloryby w celu komunikowania się na duże odległości. Dźwięki wydawane przez psa mają różne znaczenie, zależne nie tylko od samego brzmienia, ale także od kontekstu. Sprawdź, co może znaczyć szczekanie, wycie i piszczenie u psa! Co oznaczają dźwięki wydawane przez psa? Najbliżsi krewni naszych pupili, czyli wilki, wcale nie wydają z siebie zbyt dużo odgłosów – ich repertuar ogranicza się głównie do wycia i warknięć, a ich komunikacja polega przede wszystkim na subtelnej mowie ciała. Jednak domowe psiaki na skutek udomowienia musiały wykształcić bardziej oczywisty dla ludzi sposób komunikacji. Miliony lat życia przy boku człowieka sprawiły, że dzisiejsze czworonogi umieją wydawać z siebie całą gamę przeróżnych dźwięków. Dla wprawionego psiarza ich znaczenie nie jest żadną tajemnicą. Co chcą nam powiedzieć psy? Szczekanie Niektóre dźwięki wydawane przez psa mają bardzo wiele znaczeń. Zalicza się do nich szczekanie, czyli krótkie, gwałtowne dźwięki mogące występować pojedynczo i w krótkich lub dłuższych seriach. Ten rodzaj psich odgłosów różni się także w samym brzmieniu poszczególnych szczeknięć i odstępami pomiędzy nimi. Następujące w długiej serii wysokie szczeknięcia mogą oznaczać frustrację lub towarzyszyć lękowi separacyjnemu. Ostre, monotonne szczekanie związane jest często z pilnowaniem terenu i reakcją na niepokojące dźwięki. Pojedyncze głośne szczeknięcia bywają natomiast próbą zwrócenia na siebie uwagi – na przykład wymuszenia jedzenia czy zaproszeniem do zabawy. Niskie, głębokie szczeki mogą być związane z niepewnością towarzyszącą spotkaniu psa z dziwnym przedmiotem czy nieznanym zwierzęciem. Warczenie Psy wydają ten dźwięk w dwóch, skrajnie różnych sytuacjach – gdy chcą nas ostrzec przed ugryzieniem i podczas zabawy. Ostrzegawcze warczenie może być związane z obroną zabawki lub jedzenia („nie zabieraj, bo ugryzę!”), odczuwanym przez psa bólem podczas dotyku („przestań, tam mnie boli!”) czy ze strachem („boję się, jak nie przestaniesz, to będę musiał się bronić!”). Za warczenie nigdy nie wolno psa karać! Groźnie warczący pies jasno pokazuje nam, że tak naprawdę wcale nie chce nas ugryźć. Gdy tylko zabierzemy rękę lub odejdziemy, najczęściej natychmiast przestanie warczeć i poczuje ogromną ulgę, że udało mu się w ten sposób uniknąć konfliktu. Jeśli jednak będziemy ignorować ostrzeżenia… Sami będziemy sobie winni! Ostrzegawcze warczenie można bez problemu odróżnić od zabawowego. Różnice polegają nie tylko na jego brzmieniu, ale także na całej postawie ciała zwierzaka. Rozluźniony pysk i luźno machający się ogon podczas zabawy szarpakiem mówią nam, że warczenie jest tylko żartem! Wycie W tym dźwięku specjalizują się przede wszystkim rasy północne – husky i malamuty. Jednak wiele innych psiaków także uniesie łeb do góry i zawyje na dźwięk karetki czy monotonnego dzwonka w telefonie. Wycie to wyjątkowo zaraźliwy dźwięk i wystarczy, by jeden psiak w domu miał skłonność do wycia, by w bardzo krótkim czasie cała reszta psiej rodziny przyłączyła się do serenady. Przypuszcza się, że wycie to dla psów sposób porozumiewania się z resztą swojej grupy na długie dystanse. Najprawdopodobniej dlatego czworonogi cierpiące na lęk separacyjny często wyją – nawołują swojego zgubionego opiekuna! Skomlenie Ten dźwięk wielu opiekunom czworonogów kojarzy się z próbą zwrócenia na siebie uwagi przez psa – i słusznie! Popiskiwać mogą zwierzaki muszące pilnie wyjść na dwór, żebrzące o jedzenie, a także proszące o głaskanie lub pomoc w wyciągnięciu piłki zza kanapy. Dźwięk ten mogą wydawać również czworonogi, które czymś się stresują, frustrują lub po prostu się nudzą. Piszczenie Piski to dźwięki wydawane przez psy, gdy coś je zaboli. Może być to głośne piśnięcie, jakie wydają szczeniaki, gdy zostaną zbyt mocno ugryzione w zabawie przez rodzeństwo lub popiskiwanie towarzyszące dłuższemu bólowi, na przykład zranionej łapy czy bólowi brzucha. Wzdychanie Ciężkie sapnięcie może oznaczać u psów dwie rzeczy. Jedną z nich jest zadowolenie i zrelaksowanie – tak będzie wzdychał psiak, który po powrocie z długiego spaceru padnie zmęczony na wygodne posłanie. Westchnienie może jednak oznaczać także rozczarowanie. Czworonóg, któremu nie udało się zachęcić cię do zabawy albo właśnie usłyszał, że na spacer musi jeszcze chwilę poczekać, całą sprawę podsumuje zrezygnowanym westchnięciem. Inne dźwięki wydawane przez psa Oczywiście to nie wszystkie odgłosy, jakie mogą wydawać nasze czworonogi. Psiaki mające bliską relację z ludźmi rozwijają nieraz całą gamę różnorodnych, wyjątkowych dla danego zwierzaka dźwięków, które ich opiekun bezbłędnie odczytuje. Mogą być to przeróżne postękiwania, wyższe lub niższe jęki, a nawet harkoty! Podziel się tym artykułem:Aleksandra ProchockaSpecjalista do spraw żywienia psów, zoopsycholog, wolontariusz w Schronisku na Paluchu. Absolwentka studiów magisterskich na Wydziale Nauk o Zwierzętach, SGGW.
Kontrolę posiadamy tylko nad dźwiękiem wydawanym podczas kichania. "A psik" jest charakterystyczne dla Polaków. Dźwięk, który wydobędzie się od ludzi głuchych będzie po prostu
Psy uczą się bardzo szybko, są inteligentne i dobrze rozumieją otaczające je świat. Nasi czworonożni przyjaciele dostosowują swoje zachowanie do warunków, w jakich aktualnie przebywają. Warto wiedzieć, że u psiaków dominują trzy zmysły: węch, słuch i wzrok, pozostałe dwa są o wiele mniej istotne (mowa o zmysłach smaku i dotyku). Wśród tych zmysłów to nie wzrok odgrywa najważniejszą rolę. W przypadku psa można użyć twierdzenia "wącham, więc jestem". Zdolność widzenia psa jest bardzo słaba, w porównaniu do ludzi wypadają o wiele gorzej. My posługujemy się głównie wzrokiem w postrzeganiu otaczającego nas świata, zaś psy używają wzroku jedynie jako potwierdzenia tego, co usłyszą i wyczują. Jak jest z widzeniem kolorów u psa? Dominują kolory żółty i niebieski, reszta to przeważnie szarości. Po co psom wzrok? W zasadzie tylko po to, żeby potwierdzić to, co już wiedzą, bo wcześniej albo coś wyczuły albo usłyszały. Najważniejsze: Zapach Zmysł węchu jest najważniejszym zmysłem u psa. Co ciekawe psiaki rozpoznają zapachy od 1000 do 10000 razy lepiej niż ludzie! Wynika to z 40 razy większej niż u człowieka wielkości obszaru mózgu odpowiedzialnego. Psy potrafią precyzyjnie określić skąd pochodzi dany zapach. Wyjątkiem jest czas, kiedy pies jest przegrzany - gdy zieje bardzo mocno, to o wiele słabiej odczuwa zapachy. Zmysł węchu jest u psów niezależny od oddychania, a nos jest stale nawilżany wydzieliną gruczołów śluzowych (cząsteczki zapachów rozpuszczają się w wodzie i dlatego lepiej gromadzą się na wilgotnej powierzchni psiego nosa). Czy wiesz, ile pies ma receptorów węchowych? jamnik - 125 mlnbloodhound - 300 mlnczłowiek - 5 mln Pofałdowana powierzchnia wewnętrzna nosa jest niemal tak duża, jak powierzchnia psiego ciała. Nabłonek węchowy w nosie dorosłego człowieka ma wielkość około 3 cm2, podczas, gdy w nosie przeciętnego psa zajmuje powierzchnię 130 cm2. Psi nos jest w stanie rozpoznać ok. 500 tys. zapachów, a człowiek zaledwie 2-4 tys. Reakcja psa na zapach to mniej niż 0,1 s zaś u człowieka wynosi 0,45 s. Pies wąchając zbiera informacje o otaczającym go świecie. Dlatego na spacerach znaczy teren - w moczu psa zawarte są wszystkie informacje: kto, kiedy, gdzie był. Jest to informacja, którą zostawia i którą chętnie odczytuje. Po drugie: Słuch Psy słyszą dźwięki o częstotliwości od 47 000 do 65 000 herców. Psy są bardzo wrażliwe na dźwięki o dużej częstotliwości, dlatego nerwowo reagują na dźwięk odkurzacza czy suszarki. Człowiek tych dźwięków po prostu nie słyszy a dla psa są one nie do zniesienia. Psy słyszą lepiej niż ludzie, ale tylko w niektórych zakresach dźwięków – człowiek słyszy dźwięki do 20 kHz, psy do 47-65 kHz. Przy wyższych częstotliwościach pies usłyszy cichsze dźwięki niż człowiek. A to oznacza, że jeżeli zdrowy pies nie reaguje na komendę to jest niezdyscyplinowany. Na końcu: Wzrok Wzrok psa jest dostosowany do pracy o zmroku i w przyćmionym świetle. Psiakom wystarczy zaledwie jedna czwarta światła potrzebnego ludziom. Podstawowe barwy, w jakich psy widzą świat, to żółty i niebieski (zielony, żółty, pomarańczowy widzą jako żółtawy, fioletowy jako niebieski, niebieskozielony i czerwony jako szary lub czarny). A teraz: Smak i Dotyk Zmysł smaku u psa jest podobny do naszego zmysłu. Psy podobnie jak ludzie rozróżniają smak słodki, gorzki, kwaśny i słony. Pies nie zje jednak niczego co jest słone, kwaśne lub gorzkie! A przynajmniej - nie powinien tego jeść. Bywa, że nielubiane przez psa smaki mogą być stosowane jako odstraszacze. Więcej informacji na temat ulubionych smaków naszych czworonożnych przyjaciół znajdziesz na stronie Na dotyku polegają głównie szczenięta. Maluchy nie mają jeszcze rozwiniętych innych zmysłów, stąd sugerują się głównie dotykiem. Dotyk ma dla psa działanie kojące - często przestraszonego psa wystarczy głaskać, aby się uspokoił. Pamiętajmy jednak, że pies, który ma złe doświadczenia związane z dotykaniem może reagować agresją. Jest to prosty odruch - pies boi się bólu, więc aby go uniknąć - atakuje. Co ciekawe szczenięta, które są często brane na ręce i dotykane są psychicznie bardziej stabilne i mniej skłonne do negatywnych zachowań. Dbasz o zbilansowaną i pełnowartościową dietę swojego pupila?Odwiedź stronę
Informacje o Ultradźwiękowy odstraszacz szczekania psów MODUS - 12381201533 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2022-12-04 - cena 127 zł
Wiemy, że psy kochają swoje zabawki. Oglądanie, jak radośnie przeżuwają i rzucają swoją ulubioną niezniszczalną zabawkę lub próbują odkryć smakołyki w trudnej układance, to ogromna przyjemność. Ale jeśli chodzi zabawki, jest jedna rzecz, która wielu właścicieli zastanawia – co takiego jest w piszczących zabawkach? Dla ludzi są one trochę irytujące, ale psy nigdy nie mają ich dość. Pies może piszczeć zabawką przez godzinę, a potem wrócić do niej, jakby to była nowa zabawka! Dlaczego psy tak bardzo lubią piszczące zabawki? Popularna teoria podzielana przez wielu psich ekspertów brzmi: piszczenie przypomina im dźwięk ofiary, bo psy zaprogramowane są, aby polować i zabijać. Oczywiście współczesne psy nie muszą polować na pożywienie, bo czeka ono na nie codziennie w misce, ale to zachowanie jest instynktowne. Historia wielu ras wiąże się ze ściganiem i łapaniem zwierząt. Np. labradory i weimary były hodowane jako psy myśliwskie, a małe rasy psów, takie jak Yorkshire Terrier, były kiedyś używane do ścigania i zabijania gryzoni. Teorię tę dodatkowo wzmacnia obserwacja ras innych niż myśliwskie. Samojed, pies zaprzęgowy, nie jest tak zainteresowany piszczącymi zabawkami, ponieważ został wyhodowany, aby skupić się na szlaku i nie rozpraszają go małe stworzenia w pobliżu. Ale nie jest to sztywna zasada, ponieważ niektóre rasy, niezależnie od swoich przodków, mogą kochać piszczące zabawki. Pomyśl o tym w ten sposób: kiedy coś sprawia ci przyjemność i radość, chcesz to robić dalej. To samo dotyczy psów. Kiedy pies gryzie piszczącą zabawkę, słyszy dźwięk, który wyzwala satysfakcjonującą nagrodę słuchową. Badania wykazały, że niektóre dźwięki, takie jak piskliwa zabawka, aktywują w mózgu ośrodek nagrody, który uwalnia dopaminę. Ta zaś poprawia samopoczucie. Te radosne odczucia zachęcają psiaka do wielokrotnego powrotu do piszczącej zabawki, wywołując pętlę zachowań. Czy zauważyłeś, że Twój szczeniak często lubi bawić się piszczałką tuż obok Ciebie? Może być ku temu jakiś ukryty motyw. Gdy tylko włączymy się w zabawę, podnosząc piszczącą zabawkę, uwalnia to dopaminę i oksytocynę, które cementują waszą więź. A może zauważasz, że Twój pies zachowuje się inaczej, gdy bawi się piskliwymi zabawkami o wysokim i niskim tonie? To możliwe. Wysokie dźwięki mają tendencję do zachęcania do aktywności, podczas gdy niższe, dłuższe dźwięki są bardziej uspokajające. Mimo to niektóre psy nie przepadają za piszczącymi zabawkami, bez względu na to, jak brzmią. Jeśli pies odsuwa się lub wydaje się przestraszony, kiedy piszczysz zabawką, prawdopodobnie jej dźwięk go niepokoi. Z punktu widzenia rozrywki to nic wielkiego, ale brak zainteresowania może wskazywać na inne problemy. Jeśli pies doświadcza dużej wrażliwości na dźwięki, skonsultuj się ze swoim lekarzem weterynarii, aby rozwiązać problem strachu przed hałasem. Ponadto Twój pies może nie być zainteresowany zabawką z powodu bólu zębów lub jamy ustnej, który uniemożliwia mu ugryzienie piszczałki. Najfajniejszym sposobem wykorzystania piszczałki jest przyciągnięcie uwagi psa podczas robienia zdjęć. Gdy pies jest w pozycji siad/zostań, ściśnij zabawkę, aby zwrócić jego pełną uwagę. W ten sposób otrzymasz najlepsze ujęcie do zdjęć – gdy pies siedzi z podniesionymi uszami, jasnymi oczami i skupionym, czujnym wyrazem twarzy. Jakie jest niebezpieczeństwo w dobrej, staromodnej, instynktownej zabawie? Żadne… chyba że twój pupil połknie piszczałkę lub jej „nadzienie” po tym, jak rozerwie zabawkę na strzępy. Niektóre psy kończą z niedrożnością jelit, która wymaga operacji. Dlatego tak ważne jest, aby mieć psa na oku, gdy bawi się zabawkami, zwłaszcza piskliwymi. Na rynku nie brakuje piszczących zabawek. Niektóre są ładniejsze i wyglądają przyjemniej niż inne, ale tak naprawdę liczy się trwałość i bezpieczeństwo. Pluszowe, wypchane zabawki są najmniej trwałe i najprawdopodobniej ulegną szybkiemu zniszczeniu. Lepsze są zabawki gumowe lub plastikowe, najlepiej z prążkowaną lub kolczastą powierzchnią, ponieważ pomaga to w czyszczeniu zębów i dziąseł psa podczas żucia. Nabierz także nawyku sprawdzania zabawek swojego psa pod kątem uszkodzeń, aby zapobiec niebezpieczeństwu. I na koniec najważniejsza wskazówka dla właścicieli, których piszczące zabawki doprowadzają do szaleństwa. Psy słyszą bardzo wysokie dźwięki, które nie są słyszalne dla ucha ludzkiego. Istnieją „ciche” piskliwe zabawki, które działają na częstotliwościach niesłyszalnych dla ludzi, a dających frajdę z zabawy naszym czworonogom. Pierwszym objawem pogorszenia słuchu u psa jest utrata umiejętności precyzyjnego lokalizowania źródła dźwięku, co można zaobserwować, gdy wołamy psa, który nas nie widzi. Rozgląda się wtedy niepewnie i podchodzi dopiero, gdy znajdziemy się w zasięgu jego wzroku. Słysząc głośny dźwięk, czasem zwraca głowę w niewłaściwym
źródło: Znaki/Signs (2002) Jesienią 2017 w amerykańskiej ambasadzie na Kubie zrobiło się niespokojnie i trzeba było ewakuować grupę pracowników. Nikt nie był do końca pewien, co w zasadzie się stało i jak należy się do sprawy ustosunkować. Odpowiedzi nadal nie ma. Czy można ledwo słyszalnym dźwiękiem uszkodzić mózg? Zdaniem naukowców było to praktycznie niemożliwe – do momentu, gdy okazało się, że pracownicy amerykańskiej ambasady w Hawanie skarżą się na bardzo nietypowe dolegliwości. Ale zacznijmy od początku. Wszyscy, którzy w ostatnich latach odwiedzili Hawanę, podkreślają, że to naprawdę biedne miasto. Barwne, pogodne – i biedne. Fasady budynków naznaczone liszajami, śmieci wymiatane z krzywych rynsztoków, niezgrabne samochody sprzed pół wieku o wytłuszczonych, popękanych siedzeniach. Siedziba ambasady amerykańskiej sterczy samotnie nad brzegiem Morza Karaibskiego. 6 pięter betonu, ogrodzenie, drut kolczasty, krata, budka strażnicza. Do not enter. A jednak wszedł do niej ktoś, kto nie był zaproszony. Najgorsze jest to, że nikt nie wie, jak to zrobił i po co. Nie jest wiadome nawet to, kim ten ktoś był. Nie jest wiadome nic. Tortury Hawana z folderów turystycznych, również tych skierowanych do obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki, jest kolorowa. Cóż, ludzie biedni, ale szczęśliwi. I muzyka. Wejdźcie i posłuchajcie. Rumba. Cha-cha. Śpiew. Wszędzie rozbrzmiewają dźwięki Hawany…! A ty zamiast rumby słyszysz świsty. Szumy. Stuki. Brzęczenie. Ogarnia cię niepokój, gdy próbujesz je zidentyfikować i umiejscowić. Nic. Nie wiesz nic. Tylko trzaski i buczenie. Nie dasz się omamić, sprawdzasz, nagrywasz, raportujesz. Dźwięki stale nadpływają. Tyle że nie wiesz, kiedy znów nadejdą. Strach. Tylko strach. Twórcami chińskiej tortury ponoć wcale nie są Chińczycy, a Włoch, w dodatku prawnik. Ktokolwiek ją wymyślił, wiedział, że umysł poddawany pozornie łagodnym bodźcom, ale stałym, wciąż nadciągającym, powtarzalnym, nie wytrzyma. Chińska tortura, co zostało sprawdzone poprzez badania z udziałem ochotników, może doprowadzić do obłędu. Głowę torturowanego należy unieruchomić i z pewnej wysokości opuszczać na nią kroplę wody w stałych odstępach czasowych, np. dwusekundowych. Zwykła woda o temperaturze pokojowej. Jedna kropla. Plum. Plum. Plum. Torturowany w krótkim czasie zaczyna odczuwać frustrację, następnie niepokój rosnący aż do lęku, skupia się na nadchodzącym kolejnym doznaniu i w stosunkowo krótkim czasie może odczuwać złożone dolegliwości od bólowych po psychiczne. Skutkami długotrwałego wystawienia na taką torturę może być trwałe uszkodzenie układu nerwowego. Przy omawianiu tej metody podkreśla się, że dla torturowanego najgorszy nie jest ból fizyczny, a napięcie psychiczne, przekonanie o nieuchronności kolejnego impulsu. Więźniowie, na których zeznania wymuszano biciem, często wspominają, że od bólu gorsza jest świadomość, że wszystko znów się powtórzy. Regularnie karcony za pomocą jednego przedmiotu pies, będzie się latami kulić tylko na widok tej rzeczy. Dlatego dźwięki, które nadpływały falami do uszu amerykańskich pracowników dyplomatycznych, mogły być dla nich torturą. Mogły powodować zmiany w układzie nerwowym, mogły uszkadzać ciało i umysł. Strach niszczy na lata, odbiera spokój i uniemożliwia spanie, nawet w wiele lat po traumie, jakiej doświadczył poszkodowany. Tak, to możliwe. Tyle, że wśród 22 osób poszkodowanych w ciągu roku w Hawanie, były takie, które niczego nie słyszały i niczego się nie bały. Ofiary Jesienią 2017 roku Stany Zjednoczone postanowiły ewakuować ze swojej ambasady w Hawanie grupę pracowników. U 22 osób potwierdzono badaniem lekarskim uszczerbek na zdrowiu. Co interesujące z medycznego punktu widzenia, ubytki w zdrowiu różniły się znacząco. U jednych osób stwierdzono uszkodzenia słuchu, u innych wzroku, u kolejnych zaburzenia błędnika, dalej – upośledzone zostały umiejętności poznawcze, stwierdzono zaburzenia snu, wystąpiły też inne problemy. Ogólnie stwierdzono, że wszyscy poszkodowani mieli zmiany w mózgu. 22 pracowników potężnego, dobrze chronionego budynku – opanowanych, przeszkolonych, doświadczonych – wracało do domów z poczuciem, że mają serdecznie dość. Przez mniej więcej rok pojedyncze osoby z ambasady, przebywając w różnych rejonach miasta, słyszały dźwięki. Inne niż sounds of Havana, niemelodyjne, nieradosne, nieharmoniczne. To były szumy, piski, trzaski, buczenia. Nigdy żadna z tych osób nie ustaliła źródła pochodzenia dźwięków. Wyjątkowym obciążeniem było to, że na ogół każda z tych osób słyszała atakujące ją dźwięki sama, gdy nie było obok nikogo innego. Piski pojawiały się np. nocą w pokoju hotelowym. Jednak nie wszystkie osoby, które słyszały dźwięki, zostały poszkodowane na zdrowiu. I nie wszyscy poszkodowani słyszeli dźwięki. Dziś w byle smartfonie znajduje się dyktafon. Wystarczy włączyć urządzenie i nagrać to, co opanowanemu świadkowi wydaje się dziwne lub podejrzane. Aby mieć pewność co do jakości nagrania pracownicy ambasady otrzymali urządzenia włączające się samoczynnie przy wykryciu dźwięków o określonym charakterze. Chcecie posłuchać? Proszę bardzo. Przeanalizowano kilka nagrań wykonanych w różnych okolicznościach. Wszystkie nagrania zawierają wariacje tego samego dźwięku o wysokim tonie. Sekwencje dźwięku trwają po kilka-kilkanaście sekund – z przerwami o bardzo różnej długości. Analiza nagrań pokazuje, że nie jest to pojedynczy dźwięk. Wyróżniono około 20 lub więcej różnych częstotliwości lub wysokości. W pierwszej chwili dźwięk robi wrażenie jednolitego, jakby uderzyć jednocześnie kilka klawiszy fortepianu lub szarpnąć struny w gitarze. Jednak przedstawiony na wykresie tworzy serię szczytów, które odskakują od linii bazowej. Na zlecenie Associated Press ekspert akustyki, prof. Kausik Sarkar, przeprowadził analizę nagrań. W dalszym ciągu jednak nikt nie wie, jak i właściwie dlaczego oddziaływał na zdrowie dyplomatów. I co oddziaływało na tych, którzy niczego nie słyszeli. Niezłym wyjaśnieniem mogłaby być masowa histeria. The Guardian, posiłkując się opiniami neurologa i socjologa, w październiku 2017 postawił tezę o masowej histerii, co rozsądnie wyjaśniałoby zachowania poszkodowanych. Jednak dwa miesiące później upublicznione zostały wyniki badań mówiące o uszkodzeniach w mózgach wszystkich ewakuowanych Amerykanów. Nie da się mieć uszkodzeń mózgu w wyniku histerii. Wyszło też na jaw, że ekipa amerykańskiej ambasady to nie pierwsze osoby, które doznały takiego uszczerbku na zdrowiu. Nie tylko dyplomaci Dwa lata przed pierwszymi odnotowanymi atakami na dyplomatów, w 2014, na Kubie przebywał turystycznie Chris Allen z Południowej Karoliny. Całkiem zwyczajny turysta, z zawodu finansista, przyciągnięty do Hawany sentymentem, zameldował się w świeżo wyremontowanym hotelu Capri. Położył się spać i już pierwszej nocy doświadczył objawów, które kazały znacząco skrócić pobyt, by w domu szukać pomocy medycznej. W Stanach beznadziejnie próbowano zdiagnozować jego dziwne objawy. Allen stracił czucie po obu stronach ciała i spędził kolejne lata na badaniach, które wykluczały kolejne podejrzenia chorób i zatruć. Wykluczono zatrucie metalami ciężkimi, infekcje, nowotwory, trucizny, w tym trucizny, które mógłby występować w jedzeniu, np. z powodu niewłaściwego przyrządzenia egzotycznej potrawy. Wreszcie wykluczono łagodną postać Guillaina-Barré, a wtedy pomysły na diagnozę się skończyły. Na marginesie – w sprawie dyplomatów również pojawiło się podejrzenie zatrucia lub celowego otrucia. Nie wykluczono go. Ale i twardych dowodów, by faktycznie miało ono miejsce – tak jak w przypadku Chrisa Allena – nie ma. Oczywiście powstaje pytanie, dlaczego Allen, całkiem zwykły turysta, miałby stać się ofiarą jakiejś antyszpiegowskiej broni? Mężczyzna w sile wieku, dobrze zbudowany, sprawny, błyskotliwy, zaangażowany politycznie mógł zupełnie przypadkiem zostać wzięty za agenta w rodzaju Jamesa Bonda. No i zakwaterował się w Capri, tam, gdzie uparli się mieszkać dyplomaci. Z tym, że Allen niczego nie słyszał. Nic, prócz dźwięków Hawany. Teorie z archiwum X Na co komu byłaby taka broń, która po cichu rozwala umysły tego czy owego agenta? Przyjrzyjmy się historii tworzenia broni w II połowie XX wieku. Po II wojnie światowej władze zwycięskich krajów odrzuciły obiekcje moralne i wykorzystały wyniki prac naukowych nazistowskich eksperymentatorów, a zbrodniarze stawali się szanowanymi ludźmi nauki. Z nową wiedzą USA i ZSRR rozpoczęły własne testy, sprawdzając, jak w cichy sposób można by wygrać z wrogiem. Co sprawiło, że zaczęto sięgać po takie rozwiązania. Prawdopodobnie kluczowym okazał się moment wynalezienia broni jądrowej. Wielkie mocarstwa, dysponujące bronią masowego rażenia, zaczęły trzymać się w szachu. Należało wynaleźć i przetestować inne bronie, które umożliwiałyby działanie po cichu i bez rozlewu krwi, budzącego protesty opinii publicznej oraz chęć odwetu strony zaatakowanej. Zatem narkotyki, trucizny, oddziaływanie na umysły, manipulacje itp. stały się logicznym kierunkiem poszukiwań. Jak wyglądały badania nad nowymi rozwiązaniami? Np. w Stanach eksperymentowano na więźniach (w tym byłych więźniach) oraz na wojsku. Sprawdzano kolejne substancje wywierające wpływ na system nerwowy. Gazy, leki, narkotyki, zastrzyki, tabletki. Niesamowitą karierę zrobiło LSD, sprawdzane przez CIA w ramach programu MKUltra w latach 50. i 60. Długotrwałe przyjmowanie środków odurzających wpływa na pracę mózgu, również na wydolność organizmu, może unieszkodliwić przeciwnika jeszcze zanim ten znajdzie się on na polu walki. Zwolennicy teorii spiskowych przytaczają dowody, że Sowieci próbowali z sukcesem opracowywać metody kontroli ludzkich zachowań za pomocą informacji podprogowych. Obecne również w internecie relacje o podsłuchach, szpiegowaniu, skomplikowanej psychomanipulacji brzmią paranoicznie, ale w istnieją też zupełnie oficjalne informacje o broni psychotronicznej. Oczywiście, powstaje pytanie, ile z tych relacji to wiarygodne doniesienia, a ile to odpryski wojny psychologicznej. źródło: Czy żeby zapanować nad umysłem wroga, należy używać skomplikowanych broni? Przeciętny specjalista reklamy zapewne wzruszy w tym miejscu pewnie ramionami. Przecież nie trzeba spisków, by sprzedać tłustego hamburgera. Wystarczy wiedzieć, jak go przedstawić, gdy ludzki umysł powoli przetwarza informację, że powoli zaczyna mu brakować energii. Po co drogie urządzenia, skoro można odpowiednią kompozycją i kolorystyką nakłonić ludzi, by kupowali, jedli i przetwarzali? Pamiętacie scenę z „Fight Club”, w której Tyler wmontowuje w niewinny film pojedyncze klatki porno, napawając dzieci przerażeniem, a u dorosłych, nieświadomych niczego widzów wywołując pożądanie? Naprawdę nie musisz widzieć ani słyszeć tego, co na ciebie działa, by odczuć to, co ma na ciebie oddziaływać. Nasze mózgi są wredne, działają, jak chcą, wbrew żelaznej woli ich posiadaczy. Ale mimo, że już odpowiednia propaganda może wpłynąć na jednostki lub tłum, mimo to cały czas prowadzone są prace nad bronią niekonwencjonalną. Broń soniczna, która w teorii mogła być użyta na Kubie, istnieje naprawdę. W dyspozycji wielu policji świata znajdują się armatki dźwiękowe (Long Range Acoustic Device – LRAD). Jak podaje BBC, armatki te zostały wykorzystane jako broń przeciwko piratom u wybrzeży Somalii. Dźwiękiem można skutecznie torturować. Wystarczy zamknąć przesłuchiwanego w ciasnym pomieszczeniu i włączyć najgłośniej, jak się da, muzykę, najlepiej taką, która jest trudna w odbiorze. Ogłupia, otumania, niszczy słuch, a nawet wywołuje krwotoki. Tak właśnie aplikowano jeńcom w Iraku piosenki miluśkiego Barneya oraz Metallicę. Ponoć nawet poczciwi sprzedawcy alkoholu z Wielkiej Brytanii mają doświadczenia z bronią nieletalną: stosują najzwyklejsze odstraszacze komarów (częstotliwość 15-18kHz), by odgonić dzieciaki sterczące bezproduktywnie pod sklepem. Osoby powyżej 20-25 roku życia nie słyszą już tej częstotliwości – młodsze owszem i wysokie dźwięki drażnią je nieznośne. O broni sonicznej po raz pierwszy usłyszano pod koniec II wojny światowej. Amerykanie wdrożyli taką broń w operacjach psychologicznych podczas wojny w Wietnamie. W ramach operacji „Wędrująca Dusza” nadawano nad terenami Wietkongu dźwięki z zaświatów. Atak soniczny, który nie miał oddziaływać na psychikę, a zadawać cierpienie i fizycznie wpływać na ludzi, odnotowano w 2005 roku w strefie Gazy. Obecny wtedy na miejscu fotograf Associated Press twierdzi, że nawet gdy zatkał uszy, straszny, wywołujący ból dźwięk wwiercał się w jego czaszkę. Nie chodziło tym razem o heavy metal ani odgłosy duchów – dziwne urządzenie emitowało niezbyt głośny dźwięk w interwałach z 10-sekundowymi przerwami. Wojskowi wypowiadali się, że opracowano dźwięk mający oddziaływać specjalnie na ucho środkowe – głośność i czynnik psychologiczny nie miały znaczenia. Również Rosjanie stanęli do wyścigu w konstruowaniu niezabójczej broni sonicznej. Ultradźwiękami postanowili zestrzeliwać drony i samoloty, nawet z odległości 10 km, o pracach nad taką bronią powiadomiono opinię publiczną w 2015. Nieletalną broń mikrofalową mają na swoim wyposażeniu Amerykanie (Active Denial System) od 2001 roku i wiele wskazuje na to, że użyli jej w Iraku w 2007 roku. Oficjalnie tak się nie stało, broń nie wyszła poza eksperymenty, testowano ją na ochotnikach. ADS może skutecznie działać na ciało ludzkie z odległości nawet kilometra, wywołując potworny ból poprzez rozgrzewanie zewnętrznych warstw skóry. A jaka broń może wywołać uszkodzenia mózgu, działając na pojedyncze, wybrane osoby? Wiara bez dowodów 16 października prezydent Trump oświadczył, że wierzy, że to Kuba jest odpowiedzialna za niewyjaśnione, niewidzialne ataki, które zaszkodziły pracownikom amerykańskiej ambasady. „Wierzę, że to Kuba jest odpowiedzialna. Wierzę w to” powiedział. Swoją wiarę w zaangażowanie Kuby w ataki podkreślił kilkukrotnie. Wygląda na to, że mimo rozbudowanego śledztwa, urządzeń rejestrujących, nagrań i wyników badań, pozostaje mieć wiarę, bo wciąż nie wiadomo nic. W poczcie dyplomatycznej rozesłanej do wszystkich placówek USA na świecie w tym samym czasie pojawiło się stanowisko, że „winy nie przypisano rządowi Kuby”. Ambasada kubańska konsekwentnie milczy, pomijając kwestie tego, w co wierzy Donald Trump. Wcześniej rząd Kuby zaprzeczył jakiejkolwiek odpowiedzialności za uszczerbek na zdrowiu Amerykanów. Prezydent Raul Castro zorganizował nawet spotkanie z pięcioma przebywającymi na Kubie członkami Kongresu USA. Milczy hotel, nie komentując w żaden sposób chorób osób, które przewinęły się przez Capri. W amerykańskim śledztwie grzecznie pomaga kubańska policja. Ambasada Francji całkiem nieoficjalnie sprawdza swoją siedzibę i swoich ludzie pod kątem potencjalnych ataków. Wygłoszonych zostaje kilka oświadczeń i wykonuje się roszady dyplomatyczne. Żadnych wniosków nie ma. Nieskończona zimna wojna Oświadczenie prezydenta Trumpa sugeruje, że zimna wojna nadal trwa i jest na tyle problematyczna, że nie wiemy, kto walczy z kim, jak i po co: „To bardzo nietypowy atak, sami wiecie. Ale wierzę, że Kuba jest zań odpowiedzialna”. Do 1959 roku, przed rewolucją, wpływy USA na Kubie były ogromne. W sąsiedztwie Ameryki rosła skorumpowana republika bananowa, w pełni sterowalna przez amerykańskich biznesmenów i polityków. W wyniku przewrotu Castro znacjonalizowano gospodarkę, co wiązało się z potężnymi stratami kubańsko-amerykańskich biznesów. Od 1960 USA nałożyło na Kubę karne sankcje gospodarcze. Był jeszcze epizod konfliktu zbrojnego, a nazwa miejsca lądowania emigrantów wspartych przez amerykańskich najemników – Zatoka Świń – ironicznie akcentuje klęskę Amerykanów. Inwazja w Zatoce Świń oznaczała bowiem dla rządu USA konieczność wypłacenia gigantycznych odszkodowań za jeńców. Do Hawany wpłynęło wtedy 53 miliony dolarów. Znienawidzony w Stanach Che Guevara przesłał do prezydenta Kennedy’ego liścik o treści „Dziękuję za Zatokę Świń. Przed inwazją rewolucja była słaba. Teraz jest silniejsza niż kiedykolwiek”. W odwecie embargo miało zniszczyć kubańską gospodarkę. Jednak dopóki istniał ZSRR, dla Sowietów wyspa o strzał z rakiety od Stanów była niezwykle cennym pionkiem w zimnowojennej rozgrywce. Kraj rozwijał się: elektrownie, fabryki, rolnictwo – aby je dobrze rozwinąć sprowadzano do pomocy zagranicznych specjalistów, również polskich inżynierów. Pamiątki po nich działają do dziś, jeżdżą też ich fiaty 125p, solidne, stale naprawiane maszyny o nieskończonym przebiegu. Kuba była też elitarnym ośrodkiem szkoleniowym dla terrorystów, wykorzystywanych przeciwko „światowemu imperializmowi USA”. Uczyli w nim specjaliści z obozu komunistycznego: sambiści, spece od infiltracji, materiałów wybuchowych, wojskowi. Gdy Michaił Gorbaczow oddał władzę niemalże w jeden dzień, ZSRR rozpadł się na wiele republik i Kuba została sama. Fidel krzyczał z trybuny przy każdej okazji „comunismo o muerte”, obywatele klaskali i machali entuzjastycznie, a po godzinach usługiwali nielicznym turystom za krem Nivea, szminkę i mydełko Fa. Amerykanie uważali coraz biedniejszy kraj za sponsora działalności terrorystycznej i trwali przy sankcjach. Zmieniło się to, gdy w końcu 2014 prezydent Obama przywrócił oficjalne relacje z Kubą i przez pewien czas służby dyplomatyczne obu państw wypowiadały się ogólnie na temat perspektyw współpracy. Embargo trwało, ale Kuba mogła otrzymać pomoc amerykańską i broń. Po ponad 50 latach izolacji Kuba nie wychodzi z wieloma propozycjami współpracy z Amerykanami. Na Kubie wciąż też przebywają ludzie, którzy mogą mieć powiązania z siłami i państwami zainteresowanymi rozwijaniem różnego rodzaju działań terrorystycznych oraz innych, niekonwencjonalnych. Czy te siły mogą mieć coś wspólnego z bliżej nieokreślonymi przeciwnikami USA? I teraz: W 2014 roku po generalnym remoncie i modernizacji następuje ponowne otwarcie hotelu Capri w Havanie. Przyjeżdżają pierwsi goście, w tym Chris Allen. Amerykanin wraca do domu z tajemniczą chorobą neurologiczną, po tym jak spędził kilka nocy w hotelu Capri. Cokolwiek dzieje się na Kubie, zaczyna się przed tym, jak Barack Obama wyciąga rękę na zgodę do rządu Castro i zaczyna się w Capri. W 2015 Obama zaprasza do Waszyngtonu kubańskich dyplomatów. W 2016 odnotowywane są pierwsze dziwne wydarzenia i słyszane pierwsze dźwięki, które oddziałują na pojedyncze osoby w ściśle wybranych punktach miasta, głównie w Capri. Jesienią 2017 ewakuowanych jest 22 pracowników ambasady amerykańskiej z Hawany oraz, jak donosi Associated Press, kilku Kanadyjczyków. Nie notuje się poszkodowanych wśród jakichkolwiek innych grup narodowościowych, społecznych czy zawodowych. Administracja Trumpa wprowadza sankcje, dotyczące utrudnień w ramach wymiany kulturalnej, a także wydala 15 kubańskich dyplomatów. Strona kubańska wygłasza chłodne oświadczenie, że takie działania nie wpłyną na odbudowę wzajemnych relacji. Jednak w praktyce w stosunkach kubańsko-amerykańskich nic się nie zmienia. Nie jest znany powód, dla którego atakowi miałaby ulec chociaż jedna osoba z ambasady i tym bardziej nie jest wiadome, dlaczego uległa im cała grupa osób. Służby specjalne analizują nagrania. Ewakuowani Amerykanie poddawani są kolejnym badaniom. Tak, są chorzy, niektórzy poważnie. Uszkodzenia zdrowia są trwałe. Wykluczyć można zbiorową histerię, hipnozę, nie potwierdza się działania trucizny lub epidemii jakiejkolwiek choroby. I to chyba koniec nierozwiązanej sprawy, prawda? Wcale nie Na świeżo, 23 maja 2018, agencje informacyjne z całego świata łupnęły wieścią, że Departament Stanu USA zaapelował do swoich pracowników w Chinach, aby powiadomili przełożonych o wszelkich nieoczekiwanych dysfunkcjach swojego słuchu lub wzroku. Alarm został podniesiony natychmiast po tym, jak jeden z Amerykanów doświadczył „subtelnych i niejasnych, ale nienormalnych odczuć dźwięku i ciśnienia„. Wg oświadczenia rzeczniczki amerykańskiej placówki dyplomatycznej w Guangzhou, Jinnie Lee, jeden z pracowników doznał lekkiego urazu mózgu. Cytat: „Obecnie nie wiemy, co spowodowało zgłoszone objawy i nie jesteśmy świadomi podobnych sytuacji w Chinach, zarówno w społeczności dyplomatycznej, jak i poza nią„. źródło Tym razem Amerykanie nie chcą żadnych niedomówień ani udawania, że w zasadzie nic się nie dzieje: „Podczas pobytu w Chinach, jeśli doświadczysz jakiegoś niezwykłego ostrego słuchowego lub (innego) działającego na zmysły zjawiska, któremu towarzyszy niezwykły dźwięk lub przenikliwy odgłos, nie próbuj zlokalizować ich źródła. Zamiast tego przejdź do miejsca, w którym nie ma dźwięku.” „Nie możemy w tym momencie połączyć tego z wydarzeniami w Hawanie, ale badamy wszystkie możliwości” – oświadczył anonimowo przedstawiciel amerykańskiej ambasady w Pekinie agencji informacyjnej AFP. No to chyba teoria o zbiorowej histerii ostatecznie odpada… Podobne wpisy 25 miejsc, gdzie warto czytać po polsku o bezpieczeństwie Jak wszystkie polskie media podały dalej fake newsa o włamaniu hakerów do banku Jakie dane rosyjski Killnet wykradł z serwera polskiej agencji Nawet najlepszy administrator nie poradzi sobie bez odpowiednich narzędzi Co ujawnili Anonymous (i inne grupy), czyli historia prawdziwych wycieków ostatnich tygodni
Żaby mogą wydawać dźwięki, takie jak ćwierkanie, szczekanie, krzyk, tryl, rechot, gdakanie, pip, pip, gwizdek, szarlatan, pohukiwanie i miech. Ponieważ okazuje się, że istnieje tak wiele rodzajów dźwięków wydawanych przez żaby, interesujące jest ich zbadanie. Dowiedzmy się w tym artykule.
GatunekPrzybliżony zakres (Hz)człowiek64-23,000 67pies45,000-45 64,000kot23-35,000 26krowa20,000-25,000 23,000Ещё 25,000 строк Jaka częstotliwość zaszkodzi psim uszom? Zazwyczaj częstotliwości, które ranią uszy twojego psa, wahają się od XNUMX XNUMX Hz i dalej, przy czym XNUMX XNUMX to znak, który zaczyna naprawdę irytować twojego szczeniaka. Biorąc to pod uwagę Witam.Od jakiegoś czasu borykam się z problemem, który nie ukrywam w dużym stopniu mnie męczy.A mianowicie jak w temacie napisałem znajomi słyszą wszystkie dźwięki z mojego systemu.Problem ogólnie zaczął się od czasu kiedy w ramach gwarancji miałem wymienione części w kompie w tym płytę główną, l Model ten w porównaniu do innych odkurzaczy jest bardzo cichy, ma tylko 55 db. głośności. Zwierzęta szybko się do niego przyzwyczają i nie stresują. Dzięki wysokiej sile ssania aż 2500 Pa doskonale poradzi sobie z sierścią oraz innymi zanieczyszczeniami. A co najważniejsze! X-One to hybrydowy robot 2 w 1, który myje i odkurza.
Psy (270830) Ptaki (26765) Dźwięk który mogą usłyszeć tylko dzieci? Słyszałam tylko o dźwięku, którzy słyszą ludzie do trzydziestki. Ale nie
.
  • 42z2jyhapo.pages.dev/418
  • 42z2jyhapo.pages.dev/950
  • 42z2jyhapo.pages.dev/435
  • 42z2jyhapo.pages.dev/448
  • 42z2jyhapo.pages.dev/865
  • 42z2jyhapo.pages.dev/347
  • 42z2jyhapo.pages.dev/307
  • 42z2jyhapo.pages.dev/531
  • 42z2jyhapo.pages.dev/239
  • 42z2jyhapo.pages.dev/108
  • 42z2jyhapo.pages.dev/309
  • 42z2jyhapo.pages.dev/65
  • 42z2jyhapo.pages.dev/977
  • 42z2jyhapo.pages.dev/920
  • 42z2jyhapo.pages.dev/435
  • dźwięk który słyszą tylko psy